|
|
Cały czas się o coś spieramy, wykłócamy, atakujemy i uciekamy. Ten blog będzie o konkretnych umiejętnościach, dzięki którym można się dogadać - jak ktoś ładnie powiedział - "łagodnie, stanowczo i bez lęku". Ten blog jest nie dla tych co chcą tylko czytać, ale dla tych którzy chcą ćwiczyć i poznać tajniki komunikowania się z innymi ludźmi ;-)
Blog > Komentarze do wpisu
Witaj smutku
Przyszło mi do głowy, żeby napisać mały suplement do wczorajszego postu. Od kilku postów kręcę się wokół i zachęcam do patrzenia na siebie i na innych poprzez pryzmat tego co "najpiękniejsze".
Ale powinienem chyba powiedzieć, że kiedy tak patrzymy, nierzadko przychodzi smutek. Dlaczego? Jednym z powodów może być to, że widzimy czyjeś (a może nasze własne również?) niewykorzystane możliwości. Życiową pułapkę, w której się ktoś znajduje i jak mucha z butelki - nie potrafi się z niej wydostać. Lub brak śmiałości by sięgnąć po to czego pożąda. Albo gniew, ktory oddziela od spokoju i satysfakcji w kontaktach z innymi. Wszystkie może mają tą samą przyczynę. Fakt, że to "najpiękniejsze" jest kruche, nietrwałe, podatne zranienie itd. Przypomina się w tym momencie piosenka Stinga "Fragile": "If blood will flow when flesh and steel are one Drying in the colour of the evening sun". Można to chyba przetłumaczyć tak: "Gdy płynie krew, a ciało i stal stapiają sie w jedno schnąc w kolor słońca o zmierzchu". Jakby piękno łączyło sie z przerażeniem. Jakby piękno czegoś można było mierzyć jego ulotnością. I przychodzi mi do głowy wers innej piosenki, autorstwa tym razem Cole Portera: "The joy that you find here you borrow You cannot keep it long it seems." czyli: "Szczęcie, które tu znajdujesz,jest pożyczone i trwa jedynie chwilę, tak się zdaje." Może zatem trzeba kochać siebie i innych właśnie za to, że przemijają? sobota, 11 lutego 2006, trener66
Komentarze
2006/02/12 18:45:01
hmm.. jakoś brakuje mi konceptu do odpowiedzi...
faktycznie witaj smutku.. chyba się wtulę tylko w te szczęścia pożyczone... 2006/02/13 20:58:03
czy już zawsze tak muzycznie u Ciebie będzie:) Klimat i nastrój czuję:)
Jak wielu ludzi nie wie i nigdy nie dowie się, że szczęście miało w zasięgu ręki. Wystarczyło wziąć je i pielęnować, by poczuć je, radować się nim i móc kiedyś wspominać, gdy już zabraknie sprawcy owego szczęścia. Czasem zwykłe, głupie anse sprawiają, że nic dookoła nie widzimy, a tyle się przecież dzieje... 2006/02/14 21:31:51
istnieje różnica między aktorem a widzem, że się tak wyrażę;
a kochając godzić się na przemijanie to chyba wyzwanie..... 2006/02/17 00:36:52
a może kochać siebie i innych powinniśmy chociażby za to, że dane nam jest doświadczać tych "najpiękniejszych" chwil :) nie ważne, jak długo one trwają... dla mnie najważniejsze jest to, że w ogóle są... nawet jeśli jedna piękna chwila przeminie, gdzieś głęboko rodzi się już nadzieja na to, że wkrótce spotka mnie następne tak cudowne doświadczenie... a ponoć "w życiu piękne są tylko chwile" :)))
2006/02/17 09:27:28
juur nie powinno sie kochac "za cos", powinno sie kochac dla samej milosci...pozdrawiam
2006/02/17 18:51:11
to piękne, co mówi amicavitea, ale życie takie słowa po swojemu koryguje... Kochać dla samej miłości w dzisiejszych czasach jest niezwykle trudno...
2006/02/18 09:54:39
amicavitea - tak zgodze się z tym, że najcudowniej jest kochać życie dla samej istoty kochania. Jednak w mojej poprzdniej wypowiedzi chodziło mi o to, że ja wolę kochać siebie i innych za sam fakt istnienia i możliwość przeżycia wspólnych doświadczeń, niż za to, ze są, a potem przeminą... również pozdrawiam :))
2006/03/03 08:06:50
Trenerze już marzec! Zapomniałeś o nas?
Pozdrawiam słonecznie, ale jeszcze niewiosennie. 2006/05/04 10:11:22
Ta Pani albo się we mnie platnicznie kocha, albo jest o mnie bardzooo zazdrosna - co na to psycholog?
2006/07/10 06:38:14
hmm... zostawiłeś blog?.... ech... szkoda...
Betty_Davis...(poszłabymzatobahej) 2006/12/26 15:14:46
Wesołych Świąt Trenerze i szczęśliwego nadchodzącego Nowego 2007 Roku :))) pozdrawiam
|
I jak w pewnym przysłowiu nie na temat, można powiedzieć, że tragedią młodości jest to, ze tej ulotności szczęscia nie czują, dramatem starości jest zaś to, że już o niej wiedzą i że ta świadomość przyprawia szczęscie goryczą.
Pozdrawiam, nadrobiłam czytanie ;)