|
|
Cały czas się o coś spieramy, wykłócamy, atakujemy i uciekamy. Ten blog będzie o konkretnych umiejętnościach, dzięki którym można się dogadać - jak ktoś ładnie powiedział - "łagodnie, stanowczo i bez lęku". Ten blog jest nie dla tych co chcą tylko czytać, ale dla tych którzy chcą ćwiczyć i poznać tajniki komunikowania się z innymi ludźmi ;-)
Blog > Komentarze do wpisu
Po pierwsze Nie Oceniaj
Witam :-)
Przyszła mi właśnie do głowy ciekawa rzecz i postanowiłem przerwać na chwilę wakacje. Przy okazji notek o umiejętnościach słuchania drugiej osoby i o udzielaniu informacji zwrotnych pisałem o...no właśnie! Czy zauważyliście, że niejedna bardzo ważna umiejetność w życiu człowieka polega na NIE robieniu czegoś?! Dokładnie tak jest z NIE OCENIANIEM. Kiedy słucham uważnie drugiej osoby, nie ocenianie jest mi potrzebne, aby nie fałszować przekazu tym jak go interpretuję. Gdy zaś udzielam informacji zwrotnych to staram sie nie oceniać całego człowieka, a odnosić się tylko do zachowań, bo taki mój komunikat lepiej pomaga drugiej osobie zrozumieć co trzeba zmienić w swoim zachowaniu. Ale rzecz cała ma też POZIOM GŁĘBSZY, o którym wtedy nie pisałem. Nie ocenianie może byc ważne nie tylko ze względu na komunikowanie się z innymi, ale i ze względu na nas samych. Nasz UMYSŁ postrzega świat przez okulary różnego rodzaju dualizmów: dobre-złe, przyjemne-przykre, piękne-szpetne itd. Rozumiemy świat jako taniec przeciwieństw. Przeciwieństwa te są silnie zakorzenione w naszym języku i w naszych emocjach, w tym jak wartościujemy wszystko to co spostrzegamy. Czy jednak takie spostrzeganie dobrze oddaje rzeczywistość? Nie. Takie spostrzeganie jest dziedzictwem naszego ewolucyjnego rozwoju. Kiedy byliśmy tylko zwierzętami musieliśmy szybko i zdecydowanie klasyfikować rzeczy jako zagrażające lub nie. Dzisiaj taki punkt widzenia jest nieadekwatny. Aby dobrze funkcjonować potrzebujemy zobaczyć siebie w szerszym kontekście związków z innymi ludźmi, w kontekście zależności od idei i tradycji. Aby móc niejako otworzyć nasze rozumienie na ten wymiar egzystencji warto spróbować ĆWICZYĆ NIE OCENIANIE innych, ale i siebie. Niech to zatem będzie propozycja ćwiczenia na najbliższy tydzień. A potem napiszę jaki mozna wykonac następny krok. Dziekuję serdecznie za wszystkie inspirujące pozdrowienia ;-))) T66 niedziela, 08 stycznia 2006, trener66
Komentarze
2006/01/09 11:54:03
Cześć
Jaki tam ze mnie Pan... Dystans chyba jest potrzebny i wielka bliskość też. Coś jak empatia. Tylko, że bez współczucia i miłości. Jak bycie ta druga osoba czy rzeczą. Fajnego tygodnia życzę :-) 2006/01/09 19:41:18
Na nieocenianie rozmówcy mogę sobie pozwolić tylko wtedy, gdy rozmowa jest prowadzona dynamicznie, na interesujący lub intrygujący mnie temat. Wtedy nie mam czasu na ocienianie drugiej osoby, nie rażą mnie błędy, nie zastanawiam się nad jej sposobem mówienia, jej cechami charakteru, nad wyglądem… Wszystko to jest nieistotne w tym momencie, gdyż rozmowa pochłania mnie całkowicie tylko jako rozmowa, czyli wymiana poglądów, informacji… Ale, gdy już rozmowę skończę i zaczynam jej przebieg analizować, wówczas często zaczynam też oceniać rozmówcę np. dlaczego powiedział to, a nie to, bo jest taki, a taki itp. Jeśli rozmowa jest nudna lub na nieciekawy dla mnie temat, wówczas dobre wychowanie, jak mniemam takie posiadam, nakazuje mi wysłuchać mówiącego, coś nie coś wtrącić, ale sama nie angażuję się zbytnio i oczywiście mam dużo czasu, by ocenić mojego rozmówcę. I dobrze, że on o tym nie wie, bo może zmieniłby zdanie o moim wychowaniu;) W każdym przypadku staram się jednak nie krytykować rozmówcy, bo to wyzwala niepotrzebne emocje. Poza tym rozmówca może nie odgadnąć moich, mimo wszystko, dobrych intencji i poczuć się obrażony. Oczywiście nie oznacza to, że w milczeniu przyjmuję, to co mi się nie podoba, z czym się nie zgadzam. Trochę dyplomacji i tzw. podejścia nie zaszkodzi:) Niedoceniania rozmówcy trzeba się nauczyć i wcale nie jest to takie łatwe.
Pozdrawiam i cieszę się, że przyjąłeś nasze zaproszenie do dalszej dyskusji:) 2006/01/09 20:50:32
No w końcu jakaś notka;)
Uwagi mi się nasunęły następujące: nieocenianie wymaga dystansu, ale nie odwrotnie. Bo dystans w stosunku do rozmówcy może być podyktowany założoną pogardą, cynizmem i scpetycyzmem. Po drugie: zdumienie mnie opanowało, poniewż jakoś nigdy nie rozmyślałam nad nieocenianiem siebie. Jakoś tyle sie mówi o nieocenianiu drugich, o zwodniczności pierwszego wrażenia etc., że jakoś nie zastanawiałam się świadomie nad tym tematem jakim, jest nieocenianie siebie. A przecież ta sprawa wydaje sie być fundamentalną. I bardzo trudną. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, gdy człowiek się nie wartościuje. Przecież od tego zalezy nasze poczucie własnej wartości. Przecież działa w nas coś na kształt superego, przecież połowa, jak nie weięcej naszych emocji, jest z ta czynnością związanych. No i ważne jest chyba, wg jakich się oceniamy kryteriów, podług jakiej miary? Co jest pierwotne samoocena czy wybór owych kryteriów? Musze przemyśleć to sobie. Pozdrowienia dla wszystkich. 2006/01/09 23:10:59
Dobry wieczór,
Pasiwo - Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem. Chodziło mi o to, żeby W OGÓLE nie oceniać. Nawet tego, że rozmówca jest interesujący. Po prostu jest ... powiedzmy ... jak dzieło sztuki. Istnieje tylko jako całość, jako całość wywiera wrażenie osoby. Gdy zacząć go analizować, oceniać, rozkładać na części: coś - może coś najważniejszego - tracę. Quarka - istnieje pewna psychologiczna teoria, która zagadkę itnienia Ego tłumaczy lękiem przed śmiercią, przed niebytem. Czymże zatem byłoby wartościowanie siebie? Raczej mniemaniem niż wiedzą? Dziekuję za bardzo ciekawe komentarze i spokojnej nocy :-) 2006/01/09 23:27:54
tak nie potrwafię, bo dzieło sztuki też poddaję swojej subiektywnej ocenie. Zawsze:) A więc nie wiem co tracę...
2006/01/11 17:39:35
no pięknie, nie było mnie tu chwilkę i już rozgorzała dyskusja :-))) cieszy mnie to :-) a jako, że milczenie jest złotem - pewnie już niezłą górkę złota nazbierałeś przez ten czas ;) - to teraz czas na srebro ;)
ocenianie - w kategorii wkładania ludzi w pewne schematy daje ekonomiczność myślenia; w dzisiejszym świecie, który jakby nie było - ma zawrotne tempo czas to pieniądz...całkowite nieocenianie nie jest mozliwe, ale oczywiscie można popracować nad jego zmniejszeniem/ skontrolowaniem/ uświadoemieniem...a poza tym...jako, że "pozory mogą mylić" - pozwala dotrzeć głębiej do drugiego człowieka, nie zatrzymuje naszego spojrzenia na powierzchownej, czy też szybkiej analizie, jeśli tylko ma się oczy otwarte.... 2006/01/12 09:41:41
Ech! SZkoda,ze nie mam takiego trenera pod ręką. Praca dyplomowa z komunikacji miedzy partnerami wisi nade mną. Moze jakieś linki wyżebrzę? :))
2006/01/13 13:38:07
Fajnie, że znowu piszesz trenerze :)))
Tak, nie ocenianie drugiej osoby to bardzo trudna sztuka, bo w obecnym świecie oceniają Cie na każdym kroku - nawet idąc ulicą mijający Cię pzrechodnie przyglądają się i zastanawiają, czy koło Ciebie można przejść bezpiecznie, czy też nie... Niemniej jednak uważam, ze warto się tego nauczyć i zacząć skupiać się na komunikatach. Wiem jedno, że gdybym oceniała moich pacjentów, to wielu z nich nie udzieliłabym pomocy.... a przecież każdy z nich jej ode mnie oczekuje :)) pozdrawiam 2006/01/15 09:29:17
Witam serdecznie :-)))
Brida - dziękuję! Credo80 - oczywiście zgazam sie z tym co napisałaś jeśli chodzi o pracę, codzienność, ludzi, którzy nas otaczają. Dlatego jeśli szukam takiej przestrzeni nieoceniania to często kieruję wzrok do WEWNĄTRZ - ku sobie. Może to w ogóle jest jakiś rodzaj wewnętrznego wzroku tak patrzyć na siebie, tak siebie DOŚWIADCZAĆ? 36latka - życzę CI powodzenia, ale nie znam linków. Jest wiele ciekawych książek o komunikacji interpersonalnej. Ostatnio wpadła mi np. w ręce "Mosty zamiast murów" Johna Stewarta. Juur - z pacjentami jest ciekawie. Zwykle lekarze mają szalenie mało czasu na ocenę, a jednak oceniają i to raczej celnie! JAk to się dzieję? Moze właśnie nie oceniają? Pozwalają chyba działać intiucji. Moze jedną z dróg do NIEOCENIANIA jest poznanie jak działa nasza intuicja? I czym ona jest? Jak się nad tym zastanawiam to myślę, że jest to warte osobnego wątku, który być moze warto byłoby umieścić w tym blogu. Pozdrawiam i dziekuję za ciekawy post. Owocnego weekendu T66 2006/01/16 21:30:47
Twój podpis T66... to brzmi jak jakiś niezły model - audi TT ma na noc ;)
|
A to dobrze..
Co do nie oceniania... hmm... gdzieś tak podświadomie chcąc czy nie chcąc zaczymy diagnozować sytuację... oceniać...
hmm... może rzecz polega na dystansie... pomimo oceny.. a może nie ocenianie i dystans to to samo... hmm.. nie chyba jednak nie..
No nic... poćwiczym.. obaczym... :o)
cieszę się, że jesteś.. i przepraszam za ten bałagan w myślach...