|
|
Cały czas się o coś spieramy, wykłócamy, atakujemy i uciekamy. Ten blog będzie o konkretnych umiejętnościach, dzięki którym można się dogadać - jak ktoś ładnie powiedział - "łagodnie, stanowczo i bez lęku". Ten blog jest nie dla tych co chcą tylko czytać, ale dla tych którzy chcą ćwiczyć i poznać tajniki komunikowania się z innymi ludźmi ;-)
Blog > Komentarze do wpisu
Od epecho do apore
Cześć :-) No to trochę "ponieocenialiśmy" sobie. Jak było? Hmm... odezwały się głosy, że to niemozliwe żeby nie oceniać. Dlaczego? Bo już, żeby podjąć decyzję żeby nie oceniać musimy najpierw ocenić sytuację! Cwaniaczki... a jednak twierdzę, że możemy rozwijać w sobie ten potencjał. To tylko analityczny umysł stawia nam takie pułapki. Ale żeby nasze ja znajdowało się w harmononii warto też rozwijać naszą bardziej intuicyjną, holistyczną percepcję. Świata i siebie. O tym, że jest jak pisałem w poprzednim poscie świadczą jedne z najbardziej fascynujących odkryć psychologii ostatnich lat. Mam na myśli badania na przykład nad lateralizacją. Moja sugestia dotyczyła próby praktycznego wykorzystania tego co wiemy dzięki tym badaniom. I tego, czego nie wiemy, lecz przeczuwamy ;-) Zatem kiedy juz popracowaliśmy nad wyrobieniem w sobie takiej wewnetrznej przestrzeni nieoceniania, czegoś co starożytni sceptycy określali słowem "epecho", gdzie powiedzie nas ta droga? Myślę, że w takim kierunku, żeby zamiast oceniać spróbować wartościować. Nie zwracajmy uwagę na semantyczne subtelności, bo te procesy różnią się od siebie jakościowo, diametralnie, choć niewielu chyba zdaje sobie z tego sprawę. Wartościowanie tym bowiem różni się od oceny, że następuje ze względu na jakąś WARTOŚĆ OBIEKTYWNĄ! I trzeba rzec mocno, że aby móc oceniać siebie i innych trzeba tę wartość poznać. Inaczej będzie to błądzenie we mgle lub walka z wiatrakami. Ale o tym jak zwykle w następnym odcinku (który tym razem nastąpi wkrótce). Pozdrawiam i dziękuję za inspirujące komentarze!!! środa, 18 stycznia 2006, trener66
Komentarze
juur
2006/01/18 16:39:54
poznać wartość... zwłaszcza samego siebie, wiem jakie to niezwykle trudne zadanie, tym bardziej, ze zawsze gdzies do niego przyczepia sie subiektywizm :) a w wartościowaniu innych i holistycznym spojrzeniu na drugą jednostkę, to raczej obiektywizm powinien wziąć górę !! niemniej jednak, z tym wartościowaniem jest jak z jazdą na rowerze, po wielu próbach mozna sie tego nauczyć, pomocne tu jest między innymi wykorzystanie swojego, wewnętrznego potencjału, jakim jest intuicja
2006/01/19 16:01:10
hmmm...trochę to dla mnie niejasne....czy masz na myśłi, że wartosciowanie następuję wzgledem wartosci obiektywnej, czy tak? czy w takim razie jest ocena? czyż nie stosujemy w jakimś sensie zameinnie pojęć "wartosciowanie"- "ocenianie"; "wartość" - "ocena"?
2006/01/21 22:51:13
W pierwszym momencie wydaje się, że nic prostszego, jak dokonać samooceny. Wg mnie nic bardziej złudnego. W kilku zdaniach każdy z nas potrafi powiedzieć jaki jest, ale jak zagłębi się, to nie jest to już takie oczywiste. Zawsze jakieś wątpliwości ogarniają nas. Jestem dobrym człowiekiem, to wcale nie znaczy, że jestem tak postrzegana przez innych, chociaż wydaje się, że oceniamy w oparciu o ten sam wzorzec. Jednak czy ocena taka jest obiektywna? Nie znaczy, że nie widzimy swoich wad. Widzimy, tylko zazwyczaj, jakby inaczej, czasem niewyraźnie, jakby przez mgłę. A czasem widzimy siebie przez różowe okulary. Ocenić siebie obiektywnie, w szerokim pojęciu, wg mnie nie jest możliwe. Nawet, gdy jesteśmy bardziej krytyczni w stosunku do siebie, niż inni w stosunku do nas, to już zacieramy obiektywny obraz. Najłatwiej jest ocenić innych przyjmując za wzorzec siebie. Ławo mi ocenić siebie, przyrównując się do kogoś innego, ale taka ocena może tylko mnie wydawać się obiektywną. Trudny temat i wielki jak ocean. Niestety, wartość obiektywna, wcale nie dla każdego taką musi być. Chyba jeszcze trochę pobłądzę;)
|